czwartek, 12 maja 2011

10mila

Tak jak w zeszłym rok tak i teraz biegałem pierwszą zmianę, byłem trochę poddenerwowany, ale pewny siebie. Początek miałem dobry, oprócz drobnego błędu na 2pkt, po czym musiałem przedzierać się na początek stawki. Cały czas kontrolowałem swój bieg i wiedziałem gdzie jestem, ale na 7pkt trafiłem w nie swój "tramwaj". Gdy wbiegłem w żółte wiedziałem już, że muszę pobiec w lewo na górę. Szukałem chwilę z trzema innymi biegaczami, i po chwili szukania pomyślałem, że może jednak jestem niew tym miejscu co powinienem być i podłączyłem się do innej grupy zawodników i w ten sposób dobiegłem do punktu nr8. Zły na siebie cofnąłem się do 7, jak później się okazało za pierwszym razem stałem koło niego 50m... Zostając sam na 7pkt zacząłem (starałem się) gonić czołówkę, niestety na 9pkt nie zauważyłem ścieżki i musiałem później przedzierać się przez górę. Na 9pkt byłem już na czele małej grupki. Potem cały czas prowadziłem, aż do połowy przebiegu obowiązkowego gdzie, zgubiłem moja grupę i wyprzedzałem następnych zawodników, gdy skończył się przebieg obowiązkowy byłem już gdzieś w środku następnej grupy. 13pkt nie zauważyłem i przebiegłem go, potem nie zrobiłem już błędu tylko wyprzedzałem kolejnych zawodników. Na mecie pojawiłem się na 158 miejscu ze stratą 11'08", co zupełnie mnie nie zadowalało i byłem rozczarowany. Co do samej 10mili to uważam, że była to najsłabsza na jakiej do tej pory byłem, nie zrobiła ona na mnie żadnego wrażenia, po prostu się odbyła.

wtorek, 26 kwietnia 2011

Elitserien

Niedziela pobudka o 5:00 szybkie pakowanie, śniadanie i wyjazd o 5:30. W centrum zawodów byłem o 8:30 i od razu zauważyłem polskich biegaczy, chwile porozmawialiśmy, kto w jakiej elicie startuje ja, Rychu, Bigos i Stefan startowaliśmy w 4, Hewi w 3, a Mały w 2, po czym zacząłem przygotowywać się do startu. Byłem podekscytowany, bo na telebimie był pokazany krótki filmik z lasu pokazujący teren zawodów. Siedzą i oglądając ten krótki film wiedziałem, że las będzie przebierzny i nie będzie dużego przewyższenia co bardzo mnie cieszyło. Nic bardziej mylnego!
Pewny siebie ruszyłem na start, dodatkowo zmotywowany tym, że z moją nogą wszystko wyglądało dobrze. W drodze na start moje pierwsze wrażenia na temat lasu dramatycznie się zmieniły, ponieważ ścieżka na start prowadziła przez bardzo zielony las, po czym zamieniła się w ogromną górę, i wtedy uświadomiłem sobie, że to nie będzie bardzo łatwe 13km. Gdy dostałem mapę nie było wyjścia, i musiałem ruszyć (chyba w najcięższą trasę jaką biegałem do tej pory).
2pkt myślałem, że wchodzę już następną muldą, ale w miarę szybko skorygowałem ten błąd i straciłem tam około 20",
3pkt nie doczytałem mapy i myślałem, że ma on stać na skałach szybciej i straciłem tam ponad 2',
5pkt niepewnie czułem się na samym wejściu, bo to zielone bardzo utrudniało przebieżność i widoczność i straciłem tam 1',
6pkt na niebiesko zaznaczyłem pierwszy wariant jaki mi przyszedł do głowy, ale zdecydowałem się pobiec bezpieczniejszym wariantem i przegrałem ten przebieg 36",
7pkt lekkie wahnięcie na kierunku i strata 18"
9pkt zły odbieg, co spowodowało że szukałem nie na tej górze, starta 2'11"
10pkt znów na niebiesko mój pierwszy wariant jakim chciałem biec (co ciekawe zauważyłem ten wariant w 5" i jak się później okazało elita 1 miała bardzo podobny przebieg, i to był zwycięski wariant) niestety nie udało mi się go zrealizować i w połowie zdecydowałem, że pobiegnę drogą. Starta do najlepszego na tym przebiegu wyniosła 3'18", po tym wariancie byłem już bardzo zmęczony i nogi, a dokładnie łydki stawały się coraz twardsze, co z biegiem czasu uniemożliwiało mi szybkie bieganie,
11pkt błąd na wejściu i strata 40",
12pkt to z kolei wygrany przebieg przeze mnie,
16pkt i tu zaczęła się walka z samym sobą, totalny brak mocy w nogach i starta na samym biegu 1'10",
17pkt niepotrzebnie skracałem, trzeba było biec cały czas drogą. Całe wejście od drogi do pkt podchodziłem, starta 1" i od tego pkt każde wzniesienie pokonywałem w marszu, bo łydki były już tak twarde, że nie dawało się podbiegać, i na dodatek znowu zaczęło boleć mnie kolano,
18pkt błąd na wejściu i strata 2'05",
19pkt drobny błąd na wejściu 15" i starta na biegu 1',
20pkt nie zrobiłem błędu, a i tak przegrałem 50",
21pkt po przejściu przez zielone totalnie wyłączyłem myślenie, myślałem tylko o jednym, żeby jak najszybciej dostać się na metę, straciłem tutaj 3'47",
Ostatnie dwa pkt dobrze, ale na samym biegu przegrałem 1'05"
Na mecie padłem i nie miałem siły na nic, ale jest jeden plus tego biegu, taki że dwa warianty które wybrałem błyskawicznie na długie przebiegi okazały się zwycięskie.
Long zakończyłem na 9 miejscu z czasem 116'22" i stratą do zwycięzcy 16'22". Tutaj musiałem rysować ręcznie przebiegi bo od jakiegoś czasu mam problem z garminem...
Link do runoway http://www.obasen.nu/runoway/runoway.php?version=4&competitionId=1907
Wyniki http://www.obasen.nu/winsplits/online/sv/default.asp?page=table&databaseId=16743&categoryId=5
Następnego dnia był middle, nie miałem większego problemu z trasą, ale biegowo nie czułem się dobrze, do tego doszedł jeszcze silny ból w kolanie i wiedziałem, że nie będzie dzisiaj dobrze.
3pkt ściągnął mnie inny pkt i 1'10" błędu,
7pkt bardzo długo biegło się w zielonym i po drodze było mnóstwo innych kamieni, strata 52",
8pkt wydaje mi się, że wybrałem dobry wariant, ale przegrałem go 1'09" (pewnie biegowo),
11pkt ten przebieg ja wygrałem,
12pkt trzeba było biec ścieżką przy kresce i wchodzić miedzy dwie ściany skalne, tu przegrałem 43",
14pkt znów mój wariant okazał się najszybszy,
16pkt nie miałem pomysłu na ten przebieg, strata do najlepszego 36"
18pkt duży błąd kierunkowy w zielonym i starta 1'24"
19pkt trochę zły odbieg od 18pkt i strata 22"
Middle ukończyłem na 7 miejscu z czasem 41'57" i startą do zwycięzcy Rycha 4'43" (brawo Rychu, chociaż wiem że nie byłeś zadowolony z tego biegu).
Link do runoway http://www.obasen.nu/runoway/runoway.php?version=4&competitionId=1907
Wyniki http://www.obasen.nu/winsplits/online/sv/default.asp?page=table&databaseId=16752&categoryId=5

piątek, 22 kwietnia 2011

I po 7-mannie

Wczoraj startowałem na 7-mannie i poszło mi całkiem dobrze, chociaż zdarzył mi się jeden poważny błąd, który nie powinien mieć miejsca, ale po kolei.
4pkt niepotrzebnie biegłem z innymi przez zielone,
5pkt objąłem prowadzenie i narzuciłem ostre tempo, które wytrzymał tylko zawodnik z Orionu, po przebiegnięciu drogi mieliśmy 50m przewagi i puściłem go przodem, żeby dokładnie przyjrzeć się mapie,
6pkt Niestety mieliśmy inne rozbicia, a ja byłem przekonany, że wbiegam na górkę dalej i widząc jak zawodnik z Orionu podbija swój pkt dalej biegłem swoje, niestety jak widać na mapie myliłem się. Po chwili błądzenia postanowiłem wrócić na pkt nr 64, spotkałem tam Papusia który pokazał mi gdzie jesteśmy, po czym ruszyłem na swój pkt. Na 6pkt przegrywałem z pierwszym 4'
7pkt byłem bardzo zły na siebie, że dałem się zrobić jak dziecko, postanowiłem ruszyć w pościg, i tak od tego pkt do samego końca prowadziłem cała grupę,
13pkt drobny błąd kierunkowy
Na mecie okazało się, że moja strata do lidera zmalała do 1'! i zająłem 5 miejsce.
Z biegu jestem zadowolony bo udowodniłem sobie, że potrafię wziąć ciężar prowadzenia całej grupy na siebie i to nawet w nocy!!!
Co do mojego kolana to niestety bardzo mi dokucza i nie mam jeszcze pełnego komfortu biegu, a co do przebiegów to musiałem je wyrysować, bo zegarek mi się rozładował...

czwartek, 21 kwietnia 2011

7-manna

Dzisiaj rusza 7-manna, a oto skład mojej sztafety:
1. 9 km Bartosz Pawlak
2. 5,5 km Jon Engkvist
3. 9 km Robert Niewiedziala
4. 9 km Thomas Johannesson
5. 10,5km Dawid Stefański
6. 6 km Björn Edvinsson
7. 10,5 km Łukasz Nowacki

Start 21:00
Zachęcam do śledzenia wyników online tutaj:
http://www.obasen.nu/liveresultat/templates/follow.php?comp=10188&lang=sv
oraz do oglądania na żywo tego co się dzieję w centrum zawodów:
http://91.142.112.114:8888/

Strona zawodów:
http://kexholmssk.se/sjumanna/index2.php

poniedziałek, 18 kwietnia 2011

Eksjö

Mimo silnego bólu w kolanie udało mi się wystartować w Eksjö.
W sobotę był klasyk i zrobiłem jeden błąd na 40" na 3 pkt, i przegrałem tylko z Bigosem 9".
W niedzielę był średni na którym zrobiłem dwa małe błędy na 2 pkt i 3 pkt, i jeden duży na 12 pkt, tutaj również przegrałem z Bigosem, ale 13".

wtorek, 12 kwietnia 2011

Trening na Ettebro

Dziś po południu biegałem na mapie z zeszłorocznego ultralongu. Zrobiłem parę błędów, ale najgorsze było to że moje nogi dzisiaj odmówiły posłuszeństwa, trudno się dziwić jak nie biegałem przez 3 tygodnie, a tutaj biegam praktycznie codziennie coś mocnego.

Trening nocny

Wczoraj udało mi się biegać w nocy, i wszystko byłoby ok gdyby nie 2' błędu na 8pkt i 10'!! błędy na 11pkt wynikający z tego, że na tym przebiegu było sporo niezaznaczonych małych ścieżek, które mnie zmyliły. Biegałem to 44:23 a Bigos który wygrał 38:20.

niedziela, 10 kwietnia 2011

Szwecja

Od piątku jestem w Szwecji i zdążyłem przez te dwa dni wystartować w zawodach w Växjö i na świetnym treningu przygotowanym przez Olexandra Kratova, ale po kolei. W sobotę biegałem trening techniczny który składał się z paru elementów. Pierwsza część to krótka trasa na której nie było drug, później wbiegało się na tzn warstwicówkę i na koniec został korytarz. Niektóre elementy sprawiły mi trudność ale nie było źle (na 22pkt nie biegłem bo podobno grasuje tam jakieś drapieżne zwierzę:D).
Dzisiaj byłem w Växjö i startowałem średnim dystansie, niestety nie obyło się bez błędów. Na 1pkt nie doczytałem dokładnie mapy, 2pkt wydawał mi się prosty i ustawiłem kierunek i biegłem zastanawiając się już na wariantem na 3pkt, 5pkt znowu niedoczytanie mapy i skucha, a reszta już gładko.
Niestety nadal mam problem z kolanem, który ciągnie się od zawodów w Obornikach Śląskich.
Podsumowując, zawody skończyłem na 8 miejscu ze startą 3:39 do Isaka Bergmana.
Link do wyników: http://www.obasen.nu/winsplits/online/sv/default.asp?page=table&databaseId=16591&categoryId=0

poniedziałek, 21 marca 2011

Obóz i zawody

Od 28 lutego do 18 marca przebywałem na obozie w Zakopanym. Nie do końca przebiegł on po mojej myśli, ponieważ pod koniec pierwszego tygodnia dostałem wysokiej gorączki i musiałem odpuścić bieganie. Drugi tydzień przebiegałem cały, ale w niedzielę pod koniec wycieczki czułem lekki ból w prawym achillesie, i niestety musiałem przerwać bieganie na dwa dni ( chodziłem tylko na basen). W środę czułem się już dobrze i wyszedłem na 12km ciągłego. Podczas treningu noga mnie nie bolała, ale wieczorem znowu czułem ból i odpuściłem już sobie bieganie do końca obozu.
W piątek po obiedzie wyjechałem do Obornik Śląskich na II Puchar Przedwiośnia. W sobotę zdecydowałem, że wystartuję, ale w razie problemów miałem zejść. Podczas rozgrzewki odczuwałem lekki ból, ale dało się biegać, gorzej było ze świeżością, bo po prawie tygodniu nie biegania nogi miałem ciężkie i trudno było się rozpędzić.
Co do samego biegu to zrobiłem ok 30’’ błędu, i zająłem drugie miejsce przegrywając tylko z Wojtkiem Kowalskim, poniżej link do wyników. (Od czasu widniejącego na wynikach trzeba odjąć 2’) http://esc.artemis.wroclaw.pl/index.php

sobota, 5 marca 2011

Bieg Ku Rogatemu Ranczu

W ostatni niedzielę lutego biegałem bieg górski koło Krakowa. Trasa miała długość 8,16km i przewyższenia około 200m. Biegałem to 30:43 i zająłem 4 miejsce przegrywając 28s z pierwszym. Co do biegu, to chciałem biegać poniżej 32' i to mi się udało, a fizycznie czułem się bardzo dobrze, chociaż bałem się że nie wytrzymam mocnego tempa które narzuciłem od samego początku.
Po biegu wróciłem do Krakowa gdzie zatrzymałem się na noc u Dyziów (dzięki za gościnę i Kasi za karaoke:D). Następnego dnia ruszyłem już do zakopanego na 18 dniowy obóz, na razie trenuje sam ale w poniedziałek przyjeżdża Banan z Bigosem i przenoszę się od Kowalskich do WOSzKU.
A tu link do wyników z biegu http://www.maratonypolskie.pl/wyniki/2011/zabran1op.pdf

sobota, 19 lutego 2011

środa, 16 lutego 2011

FOOT ID

Pod koniec stycznia wybrałem się do sklepu Świat Biegacza w Poznaniu w celu analizy 3D moich stóp. Badanie było darmowe więc dlaczego nie miałem skorzystać, i dowiedzieć się czegoś więcej na temat moich stóp. Badanie przebiegło bardzo szybko i stwierdzono u mnie normalne sklepienie stopy. Poniżej wyniki moich badań i krótki opis.

piątek, 24 grudnia 2010

Życzenia świąteczne

Z okazji świąt chciałbym złożyć wszystkim najlepsze życzenia i niech ten nadchodzący sezon będzie dla was jeszcze lepszy. :)

wtorek, 4 maja 2010

Od Szwecji do Szwecji.

Trochę mnie tu nie było, więc zacznę od początku. W dniach od 10 do 20 lutego wyruszyłem na obóz do Ronneby, gdzie miałem pobiegać trochę na mapie, lecz okazało się, że jest to praktycznie niemożliwe ze względu na dużą ilość śniegu tak, więc prawie przez cały obóz jeździłem na nartach. Udało mi się wystartować w dwóch treningach nocnych (niestety mam tylko jedną mapę). Wspominam je bardzo dobrze (miło 50-100cm warstwy śniegu), bo pokazały mi, że jestem bardzo dobrze przygotowany do sezonu.


Następnie 6 marca wystartowałem w Pucharze Polski w Biegach Przełajowych nad jeziorem Rusałka w Poznaniu. Uzyskałem czas 27: 11 na 8km. Byłem z tego biegu zadowolony, chociaż pod nogami miejscami był jeszcze lód i bardzo dużo błota ( miejscami bagna)

W dniach 12-14.03 Udałem się z kadrą Polski do Dani, aby sprawdzić się w terenie podobnym do JWOC 2010. W piątek mieliśmy zorganizowany trening, a sobota i niedziela to już starty. Niestety i tym razem warunki nie były najlepsze, śnieg na większości trasy był po kostki a czasami sięgał po łydki do tego dochodziła niska temperatura. W sobotę byłem drugi, a w niedzielę już nie dałem rywalom szans:). Po powrocie z Dani pojechałem prosto na obóz do Zakopca.


Czas na pierwsze eliminacje do JWOC 2010. Cross w tym roku odbył się w dniach 19-21.03. Miałem pobiec go spokojnie, tak, więc zrobiłem i uzyskałem czas 39: 01 na 8, 9km. Sam bieg potraktowałem, jako zabawę i nie zmęczyłem się za bardzo. Następnego dnia pobiegałem trening na mapie i od tego momentu zaczął się mój kryzys biegowy, który trwał prawie do końca kwietnia. Na czym polegał, ano na tym, że nie miałem zupełnie sił do biegania, męczyłem się na każdym treningu do tego stopnia, że czasami nie kończyłem go. Następnie moja psychika poddała się i odpuszczałem sobie treningi, bo wiedziałem, że jestem słaby i tak nie ukończę treningu. Na szczęście kryzys powoli mija a ja znów cieszę się bieganiem.


Na kolejny weekend udałem się do Sztutowa na treningi techniczne, z UNTS-em. Wszystkie treningi biegałem na mapach bez dróg. Po tych zabawach w Sztutowie w niedzielę pojechałem do Hewiego na nockę :D aby rano wyruszyć na eliminacje i obóz do Danii.

Dwa pierwsze biegi były obserwowane, dlatego na nich skupiłem się najbardziej i poszło bardzo dobrze, bo wygrałem oba. Niestety trzeciego dnia zawodów wyruszyłem na start zupełnie rozluźniony i nie myślałem o zawodach tylko o różnych pierdołach, co przyniosło później efekty. Brak skupienia spowodował masę błędów i spadek z pozycji lidera na trzecią lokatę. Po zawodach zostaliśmy (nie wiem, po jaką cholerę!!!) Na dwudniowym obozie, nie będę się wypowiadał na ten temat, bo jeszcze za dużo bym powiedział…


17-18.04 To już krótkie zgrupowanie w Żelazku. Odbyłem tam piękne trzy treningu przy bardzo ładnej pogodzie:)



W piątek 23.04 Wyruszyłem do Szwecji potrenować na mapie i przygotować się do 10mili. W sobotę i niedzielę wystartowałem na zawodach w Nybro. W sobotę biegałem średni a w niedzielę długi dystans. Co do soboty to mam do siebie duże pretensje o to, że zamiast skupić się przed startem to żartowałem sobie ze Sławkiem i ruszyłem w radosnym nastroju. I od razu widać efekty, ogromny błąd na jedynkę i przeszedł mnie, Patis, który ruszył za mną 3’. W niedzielę postanowiłem odciąć się od wszystkich i bardzo skupiony stanąłem w boksie. Ruszyłem i zobaczyłem pierwszy przebieg ( nie będę cytował mojej myśli) rozkojarzyłem się, ale po chwili znów powróciłem do takiego samego stanu jak przed startem. Bieg udał mi się o wiele lepiej, chociaż mogłem wyeliminować niektóre błędy.



Od poniedziałku do środy trenowałem sam, bo Bigos ze Stefanem przybyli dopiero w środę wieczorem. W piątek rano wyruszyłem na kolejną eliminacje do JWOC. Tym razem był to sprint, lecz ja nie liczyłem na nic, ponieważ od środy miałem poważne załamanie psychiczne i praktycznie nie spałem w ogóle. Tak wiec do sprintu podszedłem z brakiem chęci. Niespodziewanie sprint poszedł mi dobrze. Przegrałem (licząc tylko polskich zawodników) tylko z Hewim aż 7sek :D



No i sobota to już 10mila. Usłyszałem swój ostateczny wyrok 1 zmiana i myślę sobie, ale będzie jazda:) Jak poszedłem do centrum i zobaczyłem start to chwyciłem się za głowę. Ruszało się ze stadionu 200m po tartanie, po czym 600m polem i ściana płaczu:) Na szczęście do zawodów podchodziłem już z poukładaną głową.
Stoję w szóstym rzędzie minuta do startu, adrenalina już się podnosi, 10sek do startu włączam zegarek i wyciągam mapę z gumki, nagle parę tysięcy ludzi milczy i słyszę strzał z pistoletu biegnę ile sił w nogach czuję jak łokcie innych zawodników pracują, tempo ciągle rośnie, ale po wyjściu ze stadionu mogę wreszcie odwinąć mapę i zerknąć gdzie jest jedynka. Na szczęście nie zrobiłem błędu na pierwszy punkt na drugi też nie, dopiero na czwarty punkt zrobiłem błąd i zostałem wyprzedzony przez innych i spadłem z 3 miejsca na 30. Mówię sobie teraz trzeba powrócić na początek i zacząłem wyprzedzać, aż dobiegłem do takich, co już się nie dało wyprzedzić. Wtedy kontrolowałem mapę i spoglądałem na samą końcówkę. Na piętnastym punkcie byłem około dwudziesty, ale wtedy wszyscy przede mną popełnili błąd i pobiegli za bardzo na prawo, co spowolniło ich tempo, ja natomiast od razu skierowałem się na drogę, w ten sposób awansowałem na piątą pozycje. Do mety zostały już tylko dwa punkty i to bardzo proste i szybkie. Na szesnasty punkt za późno zacząłem wchodzić i wyprzedziło mnie jeszcze dwóch zawodników, ale siódmej lokaty nie oddałem już do samego końca. Tak, więc bieg poszedł po mojej myśli i zakończyłem go na siódmym miejscu ze stratą ośmiu sekund. Niestety dalej było już trochę gorzej, ponieważ Bigos zawalił drugą zmianę i spadliśmy na 119 miejsce, a po trzeciej zmianie, na 150, lecz ostatecznie rywalizacje zakończyliśmy na 95 miejscu.
(moje przebiegi z garminem, jak znajdę lepszą mapę to wrzucę)